Pełnomocnictwo w przetargu – supermoc w rękach współpracownika!
Gdy na biurku piętrzą się zadania, a kalendarz pęka w szwach – trudno być wszędzie. Na szczęście prawo przewiduje rozwiązanie, które pozwala przekazać część obowiązków dalej i to w pełni legalnie. Mowa o… pełnomocnictwie!
W świecie zamówień publicznych jego rola jest nie do przecenienia, zwłaszcza przy składaniu oferty. Ale żeby wszystko zagrało zgodnie z przepisami, trzeba zadbać o kilka kluczowych kwestii:
🔹Pełnomocnictwo musi być dołączone do oferty – brak tego dokumentu lub jego wadliwa forma może skończyć się wezwaniem do uzupełnienia… albo odrzuceniem oferty.
🔹Dokument powinien jednoznacznie potwierdzać, że osoba składająca ofertę miała uprawnienia w chwili jej składania – nie później.
🔹Jeśli pełnomocnictwo nie zostało załączone albo zawiera błędy, zamawiający ma obowiązek wezwać do jego uzupełnienia (zgodnie z art. 128 ust. 1 PZP). To dobra wiadomość, ale trzeba pamiętać, że dokument musi być wówczas wolny od wad i nie może być „wystawiony wstecznie”.
🔹Co ciekawe, mimo że mówimy o czynności prawnej, nie stosujemy tu Kodeksu cywilnego. W postępowaniach przetargowych obowiązują zasady wynikające z PZP, które w tym zakresie są samodzielną podstawą prawną.
🔹Są jednak wyjątki – jeśli oferta i tak podlega odrzuceniu, albo postępowanie musi zostać unieważnione, zamawiający może nie wzywać do uzupełnień.
🧩 To trochę jak układanka – nawet najlepsza oferta może wypaść z gry, jeśli zabraknie jednego puzzla. A pełnomocnictwo, choć czasem traktowane po macoszemu, potrafi zdecydować o tym, czy w ogóle wejdziemy do przetargowej rozgrywki.
Zatem zanim klikniesz „wyślij ofertę”…upewnij się, że ten jeden, mały dokument, nie pokrzyżuje większych planów!