Zamówienia bez przetargu – kiedy są możliwe?
Zamówienia publiczne to obszar, który na ogół kojarzy się z otwartą konkurencją, skomplikowanymi procedurami i wieloma wykonawcami rywalizującymi o kontrakt. Ale jak to zwykle bywa w prawie – są wyjątki.
Jednym z nich są tzw. zamówienia in-house, czyli sytuacje, w których zamawiający może przekazać realizację zamówienia bez organizowania przetargu – podmiotowi, który jest z nim trwale powiązany 🖋️
🔍 Regulacje in-house wywodzą się z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE, a w Polsce ich ramy prawne określa art. 214 ust. 1 pkt 11–13 Pzp. O co chodzi w praktyce?
Aby móc skorzystać z tej możliwości, muszą być spełnione trzy kluczowe warunki:
📍 kontrola – podmiot wykonujący zamówienie musi być kontrolowany przez zamawiającego jak własna jednostka (lub odwrotnie),
📍 zakres działalności – minimum 90% działalności wykonawcy musi dotyczyć zadań powierzonych przez zamawiającego,
📍 brak kapitału prywatnego – w strukturze właścicielskiej nie może być udziałów prywatnych.
W praktyce wyróżniamy trzy główne modele zamówień in-house:
📍 wertykalny – zamawiający kontroluje wykonawcę (najczęstszy przypadek, np. gmina i jej spółka komunalna),
📍 odwrócony / siostrzany – relacja odwrotna lub wspólny „nadzorca” dla obu stron,
📍 wspólny – kilku zamawiających razem powołuje wykonawcę i wspólnie go kontroluje.
💡 Ważne zastrzeżenia:
📍 Tego typu zamówienie musi być realizowane głównie samodzielnie – podwykonawstwo jest dopuszczalne tylko w zakresie pomocniczym.
📍 Organy nadzoru, takie jak regionalne izby obrachunkowe, mogą interweniować, np. wstrzymując podpisanie umowy.
📍 Prywatni wykonawcy mają prawo do złożenia odwołania, jeśli zamówienie in-house narusza zasady uczciwej konkurencji.
Choć zamówienia in-house mogą wydawać się drogą na skróty, w rzeczywistości są precyzyjnie opisanym wyjątkiem – i tylko pod warunkiem spełnienia wszystkich przesłanek można z tej ścieżki skorzystać legalnie.
W ASDS Kancelaria Radców Prawnych wielokrotnie wspieraliśmy zarówno zamawiających, jak i wykonawców przy analizie dopuszczalności tego typu rozwiązań. Bo nawet gdy przetarg zostaje „w rodzinie” – prawo nadal musi być przestrzegane!